Europejska stolica betonu, stali i szkła.

Moje miasto, takie piękne, ma wielkie ambicje. A raczej mają je nasi włodarze. Wrocław musi być najbardziej, najlepiej i najszybciej w każdej dziedzinie.

Kosztem dziewięciu zer prowadzonych przez jedynkę, zbudowaliśmy stadion na zadupiu o elewacji co-to-się-miała-nie-brudzić-podobno, aby staropolskiemu „zastaw się, a postaw się” stało się zadość. Stadion rozbrzmiał okrzykami 100 tysięcy widzów 5 lat temu a następnie zamilkł na lata i dalej milczy z zażenowania, gdy nasi lokalni kopacze z trudem utrzymują się w ekstraklasie.  Mieliśmy stolicę kultury, będziemy mieć Igrzyska. Miało być expo, EIT, metro. Miały być elektryczne autobusy i tramwaj na… (a gdzie nie miał ?) Złożyliśmy nawet aplikację o tytuł Zielonej Stolicy Europy. Miało być tak pięknie a wyszło… no właśnie.

Wrocław zielony jest umiarkowanie. Jak grzyby po deszczu w miejsce trawników powstają nowe biurowce, z przebudowanych ulic znikają drzewa a z odremontowanych placów znikają klomby. Bo tak jest bardziej, ale czy lepiej? Wrocław poza deklaracjami robi niewiele.

Na pierwszy ogień – tory tramwajowe. Kiedyś, w Poznaniu będąc, zakochałam się w zielonych torowiskach poprzerastanych trawą. Potem takie same klimaty wpadły mi w oko w Pradze i w Warszawie. A Wrocław? Tłumaczy się, że u nas to nie możliwe, bo torowiska są współdzielone z samochodami. Czy aby na pewno? Obecnie trawkę pomiędzy torami można spotkać w kilku miastach. Podobno wśród nich jest Pępek Świata. Prym wiedzie Kraków z 25 km, co stanowi ok. 12,9% toru pojedynczego w tym mieście. Kolejne pozycje zajmują Łódź (24 km i udział 10,9%) oraz Warszawa (16,1 km i udział 6,2%).

Takie rozwiązanie możnaby zaproponować mieszkańcom Nowego Dworu, którzy nie chcą tramwaju, bo będzie za głośny – zielenina obniża hałas nawet o 8 dB! A tak na marginesie to owi mieszkańcy kilka lat lobbowali za tramwajem (chociaż mają ponad 10 linii autobusowych kursujących w każdą część miasta), a jak go dostali to się obrazili. Polakowi nie dogodzisz.

W Warszawie na utrzymanie takiej fanaberii wydaje się rocznie ok 220 tysiaków. Koszt stadionu to 4500 lat utrzymania trawki w stanie golfowej zieloności (zakładając, że będzie jej tyle ile w stolycy).

O ile torowiska można uznać za zielone gdy porastają sobie nieproszonym mchem i chwaściorem to jest kilka miejsc w centrum mojego miasta, które zasługują na wątpliwie szczytne miano „patelni wszechświata”. Urzędnicy miejscy, zasiedli, myśleli, myśleli i wymyślili, że jak jest jakiś kawałek wolnej przestrzeni bez domów, ulic i straganów, to gawiedź na pewno będzie chciała się tam tłumnie gromadzić, niekoniecznie w jakimś celu. A skoro tak chcą, to trzeba im to umożliwić! A jak umożliwić, to trawkę zaorać, żeby się nie zadeptała, krzaki wyciąć, żeby pospólstwo nie połamało, a ścieżki wybetonować, bo czemu nie. I ciężko się z tym tokiem myslenia nie zgodzić, gdyby nie fakt, że trawników mamy w city niewiele a wybetonowanych przestrzeni ogrom. Tylko czy naród faktycznie aż tak bezładnie i tłumnie się gromadzi? Czy Rynek nie jest wystarczająco duży na wszystkie imprezy? A plac Solny? A tereny wystawowe? A wreszcie – Pola Marsowe? Czy trzeba zabetonować połowę centrum, tak na wszelki wypadek?

Przykład pierwszy – mistrzostwo świata pod każdym względem – Plac Nowy Targ. W centrum miasta, ale trochę na uboczu i wystarczająco blisko Wyspy Słodowej (gdzie odbywają się wszystkie imprezy niegodne Rynku). Nie ma tu żadnych atrakcji, ostatnią fontannę zburzono w czasie wojny a konkurs na nową jest podejrzanie nierozstrzygnięty od 50 lat. Plac otaczają rozpadające się bloki i Urząd Miasta Stołecznego Wrocławia, ot kuriozum. Tylko kto miałby tu deptać trawnik i łamać drzewka? Ale przetarg wygrany, prace skończone, nowy plac odebrany. Betonowe płyty jak okiem sięgnąć plus kilka granitowych leżanek – dla miejskich śpiochów ławkowych jak znalazł. Kratka z ciemnejszego bruku podobno wyznacza średniowieczny układ straganów. Jak nietrudno się domyślić obecnie jest zakaz handlu wszelakiego. Jest również zakaz sadzenia trawki, drzewek, krzaczków i czegokolwiek co mogłoby nieco natlenić mózgi miejskich myślicieli (Plac jest notabene obok urzędu).

Kolejnym „dziełem” dzierżącym palmę pierwszeństwa w głupości jest patelnia przy Forum Muzyki. Kiedyś, za dawnych czasów, był tam jedyny w mieście skatepark a teraz jest plac o idealnych parametrach do wojskowych defilad, albo bicia rekorku Guinessa w smażeniu jajek na granitowych płytach. Pod placem jest parking podziemny, więc ok, rozumiem, że nie może być tutaj lasu sekwoi. Ale trawka jakaś? Krzaczek? Ławeczka? Kwiatuszek?

IMG_20170529_125406

Forum ratuje połowicznie fakt, że zaraz obok jest Park Staromiejski i jak się dobrze to miejsce zaatakuje to może ono wyglądać tak:

forum7

ale jak sie ma pecha, to widok jest nieszczególny:

forum5

Ratunek połowiczny, bo park słuzy do przemieszczania się z punktu A do punktu B, slalomem pomiędzy Cygańskimi królowymi tarota. Brakuje tu miejsca do celowego i spokojnego „usiąścia”. Knajpy tu żadnej nie uraczysz, a i rowerem można dostać niespodziewanie, bo ktoś kawałek parku ogrodził sobie murem a scieżka rowerowa przebiega tuż pod bramką z tegoż muru…

Wrocław nie należy do szczególnie zielonych miast. Parków mamy jak na lekarstwo a parków w centrum to jak na lekarstwo dla ptaszka. Kawałek „plant” przy fosie, ale w trakcie przerwy w pracy można co najwyżej przejśc się dookoła budynku i ewentualnie postać chwilę na słońcu na trawie, konkurując o każdy jej centumetr z okolicznymi posiadaczami psów…

A można inaczej.

Małe przestrzenie można zaplanować z głową i pomysłem, zielono i ekologicznie. Tak aby było przyjemniej usiąść, popatrzeć i posłuchać. Bez gigantycznych kosztów i niekonczących się przetargów (choć co do tego mam wątpliwości).

Można jak w Barcelonie, gdzie okna mojego pokoju wychodziły na niespecjalnie ładny placyk. I nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że cały skwer przy San Ramon, w środku dość „czerwonej” dzielni, był wysadzony drzewami. Można jak w Pradze, gdzie ichniejszy rynek jest w połowie zadrzewiony. Można jak na Malcie czy w Splicie, gdzie zaułki pomiędzy kamienicami są ostoją dla maleńkich ogródków cieszących oczy kolorami, cieniem i przyjemnym chłodem.

Można tak jak w Berlinie, czy Dublinie, można jak w gigantycznych metropoliach, skoro chcemy już niedługo za taką uchodzić. Zamiast plażo-patelni w sercu miasta można posadzić… park:

W takim na przykład Cleveland, powstały trzy zielone koncepcje na tą samą przestrzeń. Pod każdą sie popisuję, każda jest doskonała:

Da się. Ale skoro mowa o centrum miasta to nie może w nim zabraknąć Mordoru. Centrów usług wszelakich dla biznesu, miejsca pracy 20 tysięcy wrocławskich hipsterów, porażkowców, millenialsów i korpoludków. W jednym z takich miejsc miałam swoje biurko pod oknem 😉 W czarnym klocku przy najruchliwszym skrzyżowaniu w mieście, z jakiejś przyczyny ochrzczonym paskudnym mianem Dominikański Skanska Building. Nazwa absolutnie sprzeczna z doskonale modną oczywistością. W końcu coś co powstaje na miejscu 200-letniej drukarni powinno nazywać się „Starą drukarnią”. Skąd tak okropne imię? No idea…

Ale do rzeczy. Klocek jak klocek: windy, okna, open space jak okiem sięgnąć. Wykonawca chwalił się, że nasz budynek ma jakieś super moce „bardziej” niż inni, ale mi najbardziej doskwierał brak otwieranych okien i fakt, że patio, na które miałam okno, było kompletnie bezpłciowe.

Stała tam jedna biedna ławka oraz dość mocno modernistyczna rzeźba jelenia (interpretację pozostawiam Wam). Dodatkowo bryła budynku była w kilku miejscach dość nieregularna, przez co powstało kilka „tarasów”, jednak na żaden nie można było wyjść (brak otwieranych okiem), a nawet jakby była taka opcja, to tarasy były wysypane żwirkiem i ogólnie mało przstępne. Czarno, szaro, szklano, grafitowo. Nijako okrutnie, Nudno do bólu. Ostatecznie ktoś podjął próby zbudowania zielonej ściany na patio, ale z dość mizernym rezultatem. O „fenomenie” tego obiektu jeszcze coś skrobnę 😉 Aha – dodam tylko, że jeleń od razu otrzymał tabliczkę „nie przypinać rowerów” oraz został opasany czerwono-białą taśmą, żeby mu się nie pętać pod nogami. Ktoś najwyraźniej był nieostrożny i oberwał jelenią racicą a potem się poskarżył, że zwierz kopie…

A skoro o ścianach zielonych i dachach, to jest we Wrocławiu jedna, całkiem udana inwestycja i dla niepoznaki zlokalizowana… w niebezpiecznej bliskości Urzędu Miasta (miasto to samo, ale Urząd w nieco innym miejscu). Ładnie tu i zielono, nie ma się czego przyczepić 🙂 Brawo wy!

zielone-ściany-wrocław-7

Jest też druga zielona ściana, a raczej ściany, a raczej cały budynek. Mój ulubieniec 🙂 Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Patrzcie i podziwiajcie, bo jest co:

Żeby jednak nie było tak całkiem fajnie, to mamy też swojego miejskiego potwora. Potwór ten, znalazł sobie całkiem sympatyczną miejscówkę z przepięknym widokiem na rzekę, na Muzeum, na Ostrów Tumski. Potwór ma swoje tajemnice, pewnie tylko on wie czemu jego budowa ciągnęła się latami i ostatecznie w wielkich bólach udało się ją dokończyć. Tylko on wie jak nazywa się duch, który tam straszy i jęczy w pustych korytarzach, pomiędzy pustymi regałami. Biblioteka Uniwersytecka. Miejsce dość smutne, ciche i nieładne, a przy tym kompletnie bez wyrazu. Gołe betonowe mury generujące okropne przeciągi. W całej bibliotece jest tylko jedna ładna rzecz – ławka w przejściu pomiędzy budynkami z jakiejś przyczyny stojąca bokiem do Odry.

I ogólnie klocek jak klocek, gdyby nie fakt, że nie trzeba daleko szukać genialnego pomysłu na Uniwersytecką Bibliotekę. Warszawa. Zakochałam się w mgnieniu oka, w tej zieleni, w secesyjnych detalach doskonale współgrającyh z nowoczesnymi rozwiązaniami, w bajkowej niezwykłości. W Ogrodzie można podziwiać nie tylko widoki. Posadzono w nim różnorodne gatunki i odmiany roślin, posadzone w trzech odmiennie skomponowanych częściach. Bezpośrednio przy budynku znajdują się krzewy okrywowe, kwitnące oraz pnącza. Największymi ozdobami otwartej przestrzeni dolnego ogrodu są, połączone strumieniem, sztuczny kamień z kaskadą i zarybiony staw, nad którym zamieszkały kaczki. Posadzono tu drzewa, krzewy i byliny utrzymane w tonacji niebiesko-białoróżowej. Czy tak wiele trzeba aby paskudny betonowy moloch zamienić w zieloną perełkę przyciągającą ludzi jak magnes? Nie, nie studentów głodnych wiedzy, ale zwykłych ludzi pragnących bliskiego kontaktu z naturą w sercu miasta. Boli mnie to podwójnie, bo z Dominikańskiego przenoszę się do Green Day’a (zielonego tylko z nazwy), jednak leżącego nad samą Odrą tuż obok Biblioteki. Posiadanie takiej mikro oazy na wyciągnięcie ręki w porze lunchu byłoby rzeczą absolutnie fantastyczną… Ale mogę o tym tylko pomarzyc, bo prędzej bibliotekę wyburzą niż zrobią z niej piękne i przyjazne miejsce. A tak przy okazji – zamiast stadionu, moglibyśmy mieć 3 takie ogrody jak w Warszawie.

Wrocław ma też jednak kilka całkiem przyjemnych miejsc, jak na przykład odnowiony Dworzec Główny z całkiem ładnie zaplanowanym terenem przed wejściem:

Dworzec Wrocław.jpg

ale ma też sporo za uszami. Pretendujemy do miana „miasta spotkań”, ale czy to oznacza, że każdą wolną przestrzeń trzeba przeznaczyć na miejsce do wielotysięcznych zgromadzeń? Wydaje mi się, że hasło „spotkajmy się we Wrocławiu” miało nieco inny kontekst. Tak! Spotkajmy się we Wrocławiu, oby jeszcze było gdzie 🙂

P.S. te wszystkie budynki / obiekty / koszmarki / cudeńka to nie ludzie zbudowali, to statki kosmiczne są. Jest szansa, że odlecą 😉

stadion luca

żródła tramwajowe i inne:

http://e-czytelnia.abrys.pl/zielen-miejska/2016-2-902/temat-numeru-10746/zazielenianie-torowisk-okiem-praktyka-21057

http://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/zielone-torowiska-znane-od-stu-lat-gonimy-europe-52050.html.

http://www.buw.uw.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=286&itemid=91

http://wawalove.pl/Ogrod-na-BUW-ie-otwarty-od-1-kwietnia-ZDJECIA-sl13340/foto_1 

http://wroclawfantastyczny.blogspot.com/search/label/Kosmostumost%C3%B3w

http://www.archdaily.com/550810/take-a-walk-on-the-high-line-with-iwanbaan/5421a859c07a800de50000fa-take-a-walk-on-the-high-line-with-iwan-baan-photo

pozostałe zdjęcia – Google

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s